Zastępstwo na moich ulubionych zajęciach? – O nie! – Myślę, kierując się na salę. Na miejscu prowadzącego staje Patryk i rozpoczyna trening. Otwieram szeroko oczy i daję z siebie wszystko. Przez godzinę zaraża energią, pasją, uśmiechem i sercem wkładanym w każdą część zajęć. Chcę więcej! Zapisuję się na autorski trening Patryka o nazwie Balance Training, na którym spostrzegam, że to profesjonalista w każdym calu, a w dodatku niesamowicie inspirująca osoba.

Serdeczne dzięki, losie! 😉

Patryk Tomaszewski

Magister Politologii, fotograf z tytułem fototechnika. W dzieciństwie tańczył, a obecnie jest trenerem i szkoleniowcem, miedzynarodowym prezenterem fitness. Instruktor Rekreacji Ruchowej, Pilates, Hatha Yogi, Animal Flow. Absolwent licznych kursów i szkoleń z zakresu treningu grupowego i indywidualnego.

Patryk Tomaszewski

Patryk jest organizatorem wielu wydarzeń sportowych, warsztatów i szkoleń w Polsce i za granicą oraz autorem zajęć mentalnych o nazwie Balance Training, które są połączeniem metod, jak Pilates, Joga, Stretch, Jazz.

Na zajęciach skupia się na technice i poprawności wykonywania ćwiczeń, cierpliwie przekazuje wiedzę, jest znakomitym mentorem i trenerem personalnym. Ciągły rozwój i proaktywna postawa pozwala mu na doskonalenie kompetencji. 

Bardzo ucieszyłam się, kiedy przy okazji otwarcia bloga Patryk zgodził się być jego częścią i podzielić swoim bogatym doświadczeniem. Jak skupić się na obecnej chwili podczas praktyki? Jakie wyzwania napotyka trener na swojej drodze? Odpowiedzi na te pytania, wartościowe rady i spora dawka inspiracji czekają tutaj na Ciebie! ♥

Zapraszam do lektury!

Patryku, jaki jest Twój sposób na skupienie się na „tu i teraz” podczas praktyki?

Skupienie się na czymkolwiek nie jest łatwe, kiedy tydzień mamy wypełniony obowiązkami, a w głowie milion myśli na sekundę. Z pomocą przychodzi mi cisza. To coś, co wydaje się zbędne, a uczy nas pokory i daje nam możliwość obserwowania siebie i innych. Coś, co stosowane przez krótką chwilę, daje wiele profitów. Moja głowa jest wiecznie przepełniona myślami, ciągle jestem w biegu, a moi przyjaciele nazywają mnie pracoholikiem.

Myślę, że mają trochę racji, mój tryb życia jest rzeczywiście bardzo intensywny. Jednak kiedy przychodzi czas na praktykę czy zajęcia z moimi grupami, potrafię wszystko odpowiednio ułożyć, ukierunkować myśli i swoją uwagę na to, co jest ważne „tu i teraz”. Nie oznacza to, że zapominam o problemach, które czekają na mnie za drzwiami. Po prostu zostawiam cały ten bagaż na chwilę w odosobnieniu, żeby skupić się na swojej misji. Nigdy nie musiałem tego jakoś szczególnie wypracowywać, ten mechanizm pojawił się u mnie automatycznie. Celem mojej pracy jest skupianie się na innych, pomoc i wspieranie w budowaniu świadomości ciała i ducha. Problemy i rozterki życia codziennego dotykają również mnie – nie jestem przypadkiem odosobnionym.

Uważam jednak, że szacunek do siebie pozwala mi na dobrą organizację czasu, myśli i różnego rodzaju reakcji i odczuć – tak, żeby znaleźć czas na cały pakiet emocji, od nieuniknionego smutku aż do radości. Jaka jest recepta? Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma swoją historię i każdy z nas odnajdzie inne źródła swoich wewnętrznych koszmarów, jednak wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu cisza. Każdy z nas powinien spróbować zastanowić się, czy potrafi obcować z ciszą – na zajęciach, podczas samodzielnej praktyki, tak po prostu. To może być naprawdę ciekawe doświadczenie.

Czasami długo praktykujemy, nie widząc u siebie rezultatów, podczas gdy inne osoby na zajęciach z łatwością potrafią wykonać dane asany. Jak nie wywierać na sobie presji, nie porównywać z innymi i czerpać jak najwięcej z każdego miejsca swojej podróży w świat jogi?

To trudne pytanie. Wydaje mi się, że nie ma na to jednej sprawdzonej recepty. Smutna prawda jest taka, że na początku praktyki przenosimy całe swoje codzienne życie na matę. Widać tu problemy, rozterki, gonitwę za czasem, kompleksy, porównywanie się do innych, czasami też typowo zadaniowe podejście – chcemy to zrobić tak, jak to robią w tych egzotycznych książkach czy na pocztówkach z wakacji. Zawsze powtarzam swoim grupom, że nie liczy się efekt końcowy. Liczy się to, ile inteligencji włożysz w dany ruch, ile potrzebnych akcji utrzymasz w swoim ciele i na ile świadomie pracujesz nad każdym ustawieniem.

Nie mówię ludziom o zakresach, mówię o odczuwaniu. Często obserwuję ludzi z zacięta miną, którzy walczą zawzięcie, żeby za wszelką cenę dojść do finalnej pozycji. Tym samym zaniedbują całą konstrukcję, fundament, który pozwala im bezpiecznie budować wszystko, co nowe. Dla mnie jest to moment zapalny, taka mała sytuacja awaryjna, kiedy musimy się zatrzymać, kiedy w dążeniu do celu zaczynamy pomijać całą długą i krętą drogę, nie odczytujemy drogowskazów, nie obserwujemy tego, co się dzieje po bokach, a osiągnięcie celu staje się nadrzędne, upragnione i jedyne, wtedy tak naprawdę próbujemy zrobić coś niemożliwego.

Oszukać? Przekłamać? Zdobyć szczyt jednym skokiem? To prowadzi donikąd. Trzeba zaakceptować siebie i swoje słabości. Praktyka w tym pomoże, ale praca nad samoakceptacją i zdrową cierpliwością to długi, trudny, ale i piękny proces.

Patryk Tomaszewski w Not Another Yoga Studio

Czy możesz podzielić się z nami wybranymi wyzwaniami, które napotykasz na swojej drodze, jako trener?

Wyzwania w mojej pracy pojawiają się w zasadzie codziennie i ekscytują mnie w każdym momencie. Każde spotkanie na macie to wyzwanie – nie tylko moje, to przede wszystkim wyzwania moich grup. Czasami są to wyzwania długofalowe, bo ktoś walczy z pewną swoją słabością i stara się zrozumieć, coś wzmocnić, rozluźnić albo po prostu jak nauczyć poprawnie oddychać. Czasami są to wyzwania nieoczekiwane, zaskakujące, takie, których się nie spodziewamy.

Wiele czynników świata zewnętrznego wpływa na nasz nastrój tu i teraz, więc nie ma mowy o stałości w praktyce, zawsze pojawi się coś innego, co naznaczy spotkanie wyjątkowością. Dodam też od siebie, że mam swojego małego bzika. Im więcej wyzwań, ograniczeń i pytań, tym czuję się bardziej potrzebny i pomocny. Lubię płynąć z moimi grupami, ale jeszcze bardziej lubię patrzeć, jak grupa płynie sama i nie zauważa tego, że zniknąłem z maty i przyglądam im się z rogu sali.

Jesteś autorem zajęć mentalnych Balance Training, które są połączeniem metod takich, jak Pilates, Yoga, Strech, Jazz. Czy możesz przybliżyć mi, dlaczego właśnie te style wybrałeś jako jego części i jakie benefity daje Twój trening?

Warsztaty Balance Training z Patrykiem, N.A.Y.S.

Dziękuję za to pytanie. Nigdy nie zastanawiałem się na tym, dlaczego to taki, a nie inny wybór. Generalnie chyba nigdy nie zaczynam od teorii. Jestem głównie praktykiem. Dlatego tak trudno mi pisać skrypty szkoleniowe. Większość moich materiałów na spotkaniach z trenerami ma puste miejsca, ponieważ staram się uczyć aktywnie – przez wspólne dyskusje, dochodzenie do definicji. Podobnie jest tutaj. Zacząłem najpierw tworzyć. Potem zademonstrowałem swoje lekcje na kilku konwencjach. Spodobało się, machina ruszyła. Wtedy przyszedł czas na zastanowienie się nad dalszym rozwojem tej formy ruchu.

Muszę też troszkę zejść z chmur na ziemię i napisać wprost – nie jest to nic innowacyjnego. Wiele osób pracuje w ten sposób z ciałem i duchem, ma podobne źródła inspiracji, ale być może nie chce się tak wystawiać na światło dzienne. Benefity? Wolność, oddech, płynność, ruch całościowy, czyli taki, który angażuje całe ciało. Nie ma tutaj ograniczeń, a czerpać możemy z wielu źródeł jednocześnie, zapominając o schematach i pozwalając wszystkim uczestnikom takich zajęć na pokazanie prawdziwego siebie.

 

Gdybyś mógł dać jedną radę osobie, która pragnie wznieść swoją praktykę jogi na wyższy poziom, jakie słowa by to były?

Jedną radę? Żeby praktykowała, była sumienna, cierpliwa i czujnie obserwowała. Na każdego z nas przyjdzie odpowiedni moment.

Patrykowi pięknie dziękuję za poświęcony czas i podzielenie się wiedzą i doświadczeniem. A jeśli chcecie potrenować razem z Nim, spieszę z wiadomością, że jest taka możliwość na zajęciach w Not Another Yoga Studio w Warszawie i w klubach fitness Zdrofit. O innych wydarzeniach sportowych, w których bierze udział oraz błyskotliwych spostrzeżeniach możecie poczytać na Jego fanpage’u. Serdecznie zachęcam i jestem pewna, że nie pożałujecie ;-)! 

Pin It on Pinterest

Share This